RSS
czwartek, 05 stycznia 2012

Pojawiła się taka wiadomość, że PiS sprzedał limuzynę prezesa wraz z kartą SIM. Pojawiły się pogłoski, że na karcie SIM są jakieś dane. Ja w to wszystko na razie nie wierzę, to jest raczej nie możliwe, to przekracza wszelkie granice. Całość brzmi tak dziwacznie jakby epitet "kartofel" uważać za komplement.

Pojawiły się jednak głosy, że sprzedawca wziął tę kartę SIM i poleciał do mediów, i że w ten sposób zachował się paskudnie, jak prostak i burak, bo powinien ją oddać dyskretnie. Czyli pojawili się ci wszyscy intelektualnie sprawni inaczej, załóżmy, że "Elegancja Francja" (w skrócie EF).

EF to niesamowita grupa: nie wierzą w istnienie wywiadów i sił specjalnych (bo przecież musiałyby używać przemocy - fuj, podglądać i szpiegować - fuj, i robić mnóstwo innych świństw - ohyda). Nie wierzą w interesy robione czyimś kosztem (przecież to nieładnie tak). Nie wierzą jeszcze w cała masę innych spraw. Wierzą jednak w człowieka. Bardzo wierzą. Jak widzimy pijanego wsiadającego za kierownicę to nie dzwońmy na policję (to donosicielstwo!) - może nikogo nie zabije. Jak ojciec tłucze dziecko też nie dzwońmy - może zaraz mu przejdzie itp. Jak potencjalny premier traci istotne dane to zamiećmy to pod elegancki francuski dywan - może to nikomu nie zaszkodzi a i może do objęcia stanowiska nauczy się sprzątać, pilnować i wybierać sobie myślących pomagierów. Przecież wcale nie jest powiedziane, że za chwilę wrzuci do kosza w restauracji dane wszystkich naszych agentów, albo przez gapiostwo podpisze jakąś niekorzystną dla kraju umowę. Trzeba mu dać szansę, a potem kolejną. To nawet nie jest jego wina tylko braku kultury tego kupca limuzyny. Gdyby nie poleciał do mediów to przecież nic by się nie stało.

Na główną rolę w polish jokes zapewne pracowaliśmy latami. Gdyby z tej roli chcieć teraz "wyskoczyć" to pewnie potrzebujemy na to pokoleń. Gdyby całość tego newsa okazała się jednak prawdą, to podejrzewam, że za sprawą byłego premiera "wyskakiwać" z tej roli będziemy o pokolenie dłużej. Czyżby to miała być obiecywana nam pierwszoplanowa rola Polski i Polaków na arenie międzynarodowej?

Cały czas w to nie wierzę, to musi być jakaś kaczka dziennikarska.

20:49, wtegante
Link Dodaj komentarz »
środa, 28 grudnia 2011

Jechałem przez miasto, w Wigilię o 17.30. Minąłem sporą ilość samochodów i czworo biegaczy w pełnym rynsztunku. Zacząłem się zastanawiać przed czym tak uciekają, czy da się przed tym uciec i tak w ogóle o co tu biega.

Może to jacyś, dla odmiany, szybkomularze? Do dzisiaj nie wiem.

00:31, wtegante
Link Komentarze (1) »
środa, 30 listopada 2011

Pod wpływem różnych nagłówków wpadł mi do głowy taki koszmar, mam wielką nadzieję, że jednak nie proroczy.

 

Po długim okresie spokoju dziś przejdą nad naszym krajem potężne wichury. Wszystkie służby ogłaszają ostrzegawcze komunikaty. Nareszcie będzie się coś działo - mówi śliczny przedstawiciel mediów. Z niecierpliwością czekamy na pierwsze doniesienia o ofiarach.

Jeśli ktoś z Państwa miałby jakieś informacje o ofiarach (najlepiej film lub zdjęcia) to prosimy o przesłanie ich do nas, dla pierwszych trzech informatorów nasi sponsorzy ufundowali wspaniałe nagrody :)

(Napięte oczekiwanie .......)

Hurra! Nareszcie jest niestety :( pierwsza ofiara. To Pan Tadeusz D. z Kołobrzegu, śmiertelnie przygnieciony konarem w swoim samochodzie. Oto seria zdjęć wykonana jeszcze przed próbą nieudanej reanimacji. Autorowi zdjęć, Panu Wojciechowi z Kołobrzegu serdecznie dziękujemy za przesłanie tego wspaniałego materiału.

Za chwilę nasz dziennikarz wejdzie do domu ofiary by przekazać Państwu relację z odbywającego się w nim dramatu rodziny. Bądźcie z nami bo najciekawsze wydarzenia tylko u nas.

Nadal czuję niepokój.

00:13, wtegante
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 13 listopada 2011

Telefon już od pewnego czasu nie jest tym czym był. Stał się osobistym narzędziem opresji. Wystarczyło tylko urzędowe umieszczenie numeru w oficjalnych danych kontaktowych osób prowadzących działalność gospodarczą, by ściągnąć sępy krążące nad cudzą kasą. I już pikują z najlepszymi ofertami telefonii, ubezpieczeń, stron internetowych i niezwykle korzystnych reklam.  Przy użyciu stad przeszkolonych we wciskaniu wszystkiego teleoferentów rwą i targają, kuszą i życzliwie się uśmiechają, proponują darmowe i niezobowiązujące spotkania, by dostać się do serca i zaskarbić sobie ożywcze soki w nim pulsujące - zyski.

Już prawie nie odbieram połączeń od osób niezapisanych w komórkowej pamięci. W koszmarach sennych widzę uśmiechniętych sprzedawców wysuwających się spod łóżka i wyskakujących z lodówki - dla dobra klientów i w imię wolności słowa.

"Pocałujcie mnie w d..." chciałem napisać na koniec, by precyzyjnie wyrazić swoje emocje. Zatrzymałem się jednak w pół słowa - lepiej nie podrzucać marketingowcom takich pomysłów.

01:27, wtegante
Link Komentarze (1) »
sobota, 05 listopada 2011

 - gdy prezydentem wszystkich Polaków chce zostać osoba, która nie umie nawet być prezesem prawicowców.

Z tej perspektywy widać jakiego nieszczęścia uniknęliśmy.

23:10, wtegante
Link Dodaj komentarz »
piątek, 04 listopada 2011

Tak, złodziej zdecydowanie źle się kojarzy.

Ale dlaczego? Pewnie automatycznie patrzymy na niego z pozycji poszkodowanego. Wystarczy jednak spojrzeć na to zagadnienie z innej strony i wszystko się zmienia, złodziej staje się dobroczyńcą społecznym.

Zapewnia on największą ilość miejsc pracy na naszym rynku (policja, agencje ochrony, producenci alarmów i czujników, rolet antywłamaniowych, sejfów, programiści bankowi - to tylko najbardziej oczywiste skojarzenia) - żywi całe rodziny, dźwiga gospodarkę, umożliwia rozwój i  gwarantuje lepszą przyszłość. Aż trudno sobie wyobrazić jak ogromne nieszczęście spadłoby na nasz kraj gdyby od jutra wszyscy mieszkańcy stali się uczciwi.

Wydaje mi się jednak niemożliwe, że wszystko zależy tylko od punktu widzenia.

21:35, wtegante
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 31 października 2011

Po głośnym ostatnio jaguarze zacząłem się zastanawiać gdzie leży granica akceptowalnych lewicowych wydatków. Co lewicowy ideowiec może sobie kupić?

I doszedłem do takiego wniosku: może on sobie kupić np. pojemne auto, może z napędem 4 na 4, może kupić bardzo bezpieczne czy też bezawaryjne ale nie może sobie kupić auta, w którym sporo pary idzie w gwizdek. Takie auto będzie sobie mógł kupić dopiero wtedy, gdy nie będzie już na ziemi, biednych, głodnych, życiowo nieporadnych i nieszczęśliwych.

Lewicowy ideowiec nie może być bardziej skoncentrowanym na szumie pary niż wrażliwym na cudze nieszczęście. Bo wypadnie poza definicję lewicowego ideowca i zostanie jedynie lewicowym aparatczykiem.

Tagi: ideowiec
22:53, wtegante
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 27 października 2011

jesiennie

 

cynobrowe pnącze

oplata

nieprzebyte kilometry

___________________________________

 

pomięte winogrona

ogląda zwiadowca

szpak

___________________________________

 

Na winogrona planuję się jeszcze załapać. Jutro.

(a nawet dziś)

Tagi: haiku jesień
00:23, wtegante
Link Komentarze (2) »
sobota, 22 października 2011

Na człowieka racjonalnego, a zwłaszcza należącego do stada, czyhają pułapki.

Przychodzi, dajmy na to, jakiś wróg i w oparciu o przepisy i logikę dowodzi czegoś oczywistego, co się niestety stadu nie podoba. I ten biedny, racjonalny wpada w kleszcze nieracjonalnej rzeczywistości. Pozostają mu tylko marne wyjścia:

1. uznać, że oczywiste jest oczywiste, za co stado mu ponaciąga uszka i walnie parę razy w łebek

2. uznać, że oczywiste nie jest oczywiste, za co inni racjonalni zawsze już będą na niego spoglądać z politowaniem, a i sam we własnych oczach wiele straci

3. wyrzucić gdzieś na bok swój rozum (mówił już kiedyś o tym Kobuszewski) i śmiało rżnąć głupa, że hopsasa tradycja, że babcia opowiadała, że w szesnastym wieku i że może by tak, i trele morele.

 

Łatwo zauważyć, że rozwiązanie trzecie jest najczęściej wybierane w tak trudnych sytuacjach, racjonalny chyba wtedy, zgodnie z rachunkiem prawdopodobieństwa, obstawia, że są szanse, że wielu się nie połapie. Zawsze jednak pozostaje tych niewielu i kompromitujące dowody.

Może warto rozważyć próbę zmiany przepisów bo zmiana logiki raczej się nie powiedzie.

00:01, wtegante
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 13 października 2011

Jedna z powyborczych wypowiedzi niedoszłej pani senator dziwnie mi zaśmierdziała.

Zdziwiło mnie, że pojęcia mają zapach, w dodatku zmieniający się w czasie. Pani wspomniała o "narodzie". "Naród" pojawiający się w hymnie, w słowach Wybickiego, pachnie mi letnim, nagrzanym polem pszenicy. To samo słowo w ustach niedoszłej pani senator śmierdziało pogorzeliskiem.

21:16, wtegante
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2