Jedna z powyborczych wypowiedzi niedoszłej pani senator dziwnie mi zaśmierdziała.
Zdziwiło mnie, że pojęcia mają zapach, w dodatku zmieniający się w czasie. Pani wspomniała o "narodzie". "Naród" pojawiający się w hymnie, w słowach Wybickiego, pachnie mi letnim, nagrzanym polem pszenicy. To samo słowo w ustach niedoszłej pani senator śmierdziało pogorzeliskiem.